Psycha

Pewnie wcale nie poczuwasz się do winy, prawda?

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!


Jeju ja na prawdę tu jestem ja naprawdę to robię. To o czym marzyłam przez ok. 5 lat. Fakt nie jest kolorowo, ale jednak robię to co planowałam dopiero to do mnie dochodzi. Nie wiem skąd ja biorę tą siłę i odwagę.

Właściwie to samotność dobrze mi zrobiła, bo gdyby nie ona to byłabym bardziej związana z tamtym miejscem. Bardziej by mi zależało na uznaniu innych osób, które nie są mi potrzebne, bo ja robię wszystko dla siebie. Nie interesuje mnie rywalizacja, nie chce nikomu nic odebrać. Zdaje sobie sprawę że się uczę i nie chce dla nikogo źle, ale niestety lub stety traktują mnie jako rywalkę.

Życie tworzysz Ty sam, żyj chwilą, zapomnij to czego nie chcesz pamiętać i rób to co kochasz. Nie myśl o tym jaki jesteś nie szczęśliwy. Nie zadawaj pytań dlaczego TY. Każdy z nas ma problemy, jedni mniejsze drudzy większe, a o sprawiedliwości możesz zapomnieć jednak czy to jest przyczyna życia w zamknięciu?
02.12.2016 o godz. 20:31
Spełniam się, powoli ale cały czas do przodu jednak te wszystkie reguły zaczynają być dla mnie śmieszne. Na początku Twojej drogi do celu zazwyczaj wszyscy sobie pomagają, są mili i szczerzy na miarę swoich możliwości. Im dalej sięgasz tym zaczyna się większa rywalizacja. Nie wrzucam wszystkiego do jednego worka jednak jest w tym dużo prawdy.

Miałam tyle dziwnych sytuacji, że jak coś mówią przemyśle to 5 razy zanim coś zrobię, bo one nie rozumieją że moim celem życiowym nie jest spieprzenie im życia. Jeżeli coś robię to robię to dla siebie. Wygrywam każdego dnia… ale nie z ludźmi, tylko z moimi słabościami.
Wznoszę triumfy, ale nie dlatego że komuś się coś nie udało lub, że byłam w czymś lepsza jednak dlatego że cieszę się z moich nałych kroków które zbliżają mnie do mojego celu, który nie powinien Ci zawadzać w życiu.
Poświęcam się każdego dnia żeby osiągnąć cel a inni robią wszystko żeby Ci to utrudnić. Szukają wszelakich sposobów żeby tylko Cię zniechęcić, jednak nie wolno się poddać jesteśmy za silni na takie przeciwności ;). Nie pokazujcie swoich słabości nie wiadomo na kogo traficie. Ludzie są tak dwulicowi nie zdając sobie nawet z tego sprawy. Trzeba się z tym pogodzić i szukać odpowiedniego miejsca na ziemi dla siebie i dobierajcie sobie godnych przyjaciół, bo rodziny już nie możecie. 

01.12.2016 o godz. 18:07

Przysięgałam Bogu że zrobię wszystko tylko żeby go mieć.
Przysięgałam Szatanowi że zrobię wszystko żeby go mieć.
Błagałam matkę Boską w rozpaczy by dała mi się cieszyć jego oddechem na moim karku.
Czas mija a nadzieja umiera. Ja tkwię w tym samym punkcie jeżeli chodzi o X. Cały czas. I już sama nie wiem czy mam się cieszyć czy smucić, że nie mam z kim porozmawiać tak szczerze, o X. Z jednej strony nie rozmawiając o nim nie myślę tak intensywnie jednak tak bardzo chce wypluć te wszystkie myśli związane z nim, chce żeby poszedł w zapomnienie. Chce zostawić go na przypadkowej ulicy na brudnym, zimnym chodniku po którym przechadza się codziennie mnóstwo osób. Różnych osób, chce żeby tam został, CHCE ŻEBYŚ PRZESTAŁ ISTNIEĆ.

Co Ty zrobiłeś z moim życiem? Jakbyś wiedział… to co jest w mojej głowie, byłbyś wstrząśnięty. Hmmm a może jednak dumny? To chciałeś osiągnąć? Czy chciałeś totalnie spieprzyć mi życie uczuciowe i emocjonalne?  Chyba Ci się udało… lub szukam winnego w tym wszystkim. Wiem jedno pozostawiłeś ogromny ślad na mojej psychice. Jestem na Ciebie skazana w tym momencie to jest już wyrok na mnie. A najśmieszniejsze jest to że Ty nadal wpływasz na moje decyzje.


Tagi: moje decyzje
29.11.2016 o godz. 09:17

Czuje się samotnie, czuje jak wszyscy się ode mnie oddalają. Praktycznie nikt o mnie nic nie wie. Czuje jak moja mama się oddala mimo, że nigdy nie byłam z nią blisko. Teraz za każdą naszą rozmową zdaje sobie sprawę ze właściwie nic o mnie nie wie. W sumie nigdy nie wiedziała jednak zawsze była obok.

Ta zmiana na pewno wyszła mi na dobre nie jest idealnie, nawet nie wiem czy jest dobrze… jednak wiem, że zostając w miejscu byłoby jeszcze gorzej. Siedząc teraz we własnym pokoju, mając pracę i realizując swoje marzenia mogę tylko powiedzeń że nie wiem czy by mi się chciało robić drugi raz tak odważnego kroku, jednak nie żałuje. Lepiej żyć mi w małym nie zbyt „ładnym” pokoju, utrzymując się sama niż siedzieć na czyjejś głowie i z tego powodu czuję satysfakcję. Bo jak patrzy się na niektórych 30 latków siedzących w ciepłych domkach przy mamusi to całą mnie wypełnia niezrozumienie. Nie jestem w stanie zajrzeć im w głowy i wiedzieć jaki jest powód jednak jest to takie niewygodne… no ale ilu ludzi tyle powodów.
Nie chcę nikogo oceniać jednak ta myśl przychodzi mimo mojej woli. Jesteśmy ludźmi.
Ocenianie… to takie ludzkie. Krytykowanie, krzywe spojrzenia, zazdrość, chora nienawiść bez powodu ludzie tak po prostu mają. Ważne jest abyś znalazł w sobie siłę i nie ograniczał się przez ludzi otaczających Cię. Idzi do przodu, walcz, zdobywaj szczyty, marzenia, zawsze możesz spróbować.

22.11.2016 o godz. 21:30

Jestem ciekawa jak ludzie mnie postrzegają. Każdego dnia w każdej sytuacji. Jak wyglądają w ich głowach moje kroki, moje decyzje.

I gdy tak myślę i myślę dochodzę do wniosku że nie chcę wiedzieć co o mnie myślą. Nie chcę ich szczerych opinii. Wiecie czemu? Sama widzę w człowieku więcej wad niż zalet. Te złe sytuacje, złe zachowanie jest bardziej zapamiętywane dla mnie. Czy wy też tak macie. Czy tylko ja jestem tak okropna?

Ostatnio u siebie zauważyłam strasznie fałszywe zachowane, niby uśmiech na twarzy jednak nie potrafię kogoś tak szczerze lubić. I się zastanawiam czy Wy też tak macie czy to tylko ja jestem taką cholerną zołzą.

Mówią, że jak jest się zakochanym idealizuje się człowieka…kurczę jak długo w takim razie nie byłam zakochana…hmmm w takim razie co to było z X? Czy to uczucie zalicza się do jakiejś grupy? Nienawiść, połączona z zakochaniem i czystym pragnieniem z domieszką buntu… właśnie tak bym to nazwała. Ciekawe jak TY byś to nazwał mam nadzieję że nie „choroba psychiczna”.

22.11.2016 o godz. 20:58

Idę ulicą każdego dnia mijam tyle osobowości, tyle różnych historii. Każda inna i nieznana dla mnie. To właśnie cenie w dużych miastach…anonimowość.
Szansę 1 na 1000000 że zobaczę Cię drugi raz.
Mój wyjazd nie traktuje jako ucieczkę…hmmm może faktycznie jest to ucieczka, ale nie taka która mnie ogranicza, wręcz przeciwnie otwiera ona przede mną nowe horyzonty i za to mogę Ci podziękować.

W mieście, w wielkim tłumie nie czuje samotności. Kocham to miasto i nie żałuje mojej decyzji, lecz muszę przyznać że trudno mi wracać z rodzinnego domu do małego pokoju, ale jak już tu jestem i zatapiam się w codzienności jest mi tu dobrze. Patrze pozytywnie w przyszłość, mam nadzieje, marzenia, cele. Mój punkt widzenia się zmienił, moje życie się zmieniło, mój charakter się zmienił i dobrze… Postanowiłam patrzeć s przyszłość i nie mieć cały czas przed oczami obrazów z przeszłości. Boże proszę kimkolwiek jesteś pomóż mi.
Codziennie się do niego modlę i wierze w niego. Może nie w takiej postaci jakiej go opisują inni, ale wierzę w niego całym moim sercem, bo co to by było życie bez wiary. Możliwe, że moje poglądy dla niektórych są absurdalne jednak ja w nie wierze i nie potrzebuje na kierunkowania na strefy duchowe MAM SWOJE ZDANIE.

20.11.2016 o godz. 22:47
Przede mną nowe życie, radykalne zmiany. Obawiam się tego jednak wiem że ta decyzja nie może być odwracalna. Bo jak nie teraz to kiedy? Jak nie to to w takim razie co dalej robić? Wszystko było w porządku. Może nie idealnie, ale kto powiedział, że życie ma być idealne? Było wiele trudnych chwil, były katastrofy,ale w trudnościach czasem kryło się piękno, a w czasie katastrofy można było odnaleźć spokój. Nie wiem, jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie zdecydowała się na radykalne zmiany i uwolnienie się od przeszłości. Wiem, że na pewno nie byłoby takie, nie czułabym tego samego. Czasu się nie cofnie a radość trzeba czerpać z teraźniejszości.

Nie wiem skąd biorą się w mojej głowie pewne pomysły…są tak kreatywne, wręcz przedziwne. Tak bardzo obawiam się normalności.
„Mam dość, zabierz mnie stąd”.
Ciekawa jestem jak się odnajdę przede mną prawdziwy sprawdzian z życia. Ktoś mi kiedyś powiedział że człowiek jest stworzony by się przystosować,oby było to prawdą.

A jak trafię na jeszcze bardziej fałszywych ludzi? Jak będzie mi coraz gorzej?
- Pieprzyć ich.

18.11.2016 o godz. 10:43
Wpełzam pod kołdrę i próbuję się przespać.
Umiem postawić się w jej sytuacji, wiem że jej ciężko. Jednak to nie może mnie ograniczać. Jeżeli teraz się zatrzymam do końca życia będę żałować. Ptaszki wyfruwają z gniazda . Nie podoba mi się atmosfera, która panuje teraz między nami. A co najgorsze, mogę za to winić tylko siebie. Zmianę świata trzeba zacząć od siebie.
Kiedy myślę jak to będzie Czuję łzy pod powiekami. Tak bardzo będzie mi ciężko żyć bez ludzi których widziałam codziennie. Uważałam że to będzie łatwiejsze…jednak nie każdego dnia jest mi coraz ciężej, coraz więcej wątpię w siebie. ]


Rozkoszowałam się dotykiem słońca na twarzy i zastanawiałam się czy tam gdzie wyruszam słońce zachodzi później.

08.11.2016 o godz. 21:58

Nie mam planów, nie mam pieniędzy, nie mam osoby która mnie kocha. Za chwilę przestanę być nastolatką. Co dalej? Zastanawiam się czy ja wgle mam marzenia. Czy to co ja mam w głowie to czysta abstrakcja. Jednak samobójstwo nie było rozwiązaniem. Co z tego, że zniknę z tego świata. Mimo, że teraz czuję niesamowitą pustkę i jestem w beznadziejnej sytuacji, dam radę w końcu muszą nadejść te lepsze dni, człowiek nie może być skazany całe życie na porażkę. Trzeba uwierzyć.

To nie jest normalne, by dziecko odchodziło przed rodzicem. To co z tego, że moja matka robi wszystko aby wepchnąć mnie w pustą otchłań, to co z tego że mój ojciec powiedział że już nie mam na kim polegać. Rodzice to rodzice zawsze będziemy rodziną.
Mimo tego że zaczynam nowe życie…czy lepsze nie wiem…Nie chce zapominać co jest najważniejsze co jest moim priorytetem, za czym dążę. Chce zmienić wszystko. Zmiana świata zaczyna się od siebie, więc robię wszystko żeby kształtować mój charakter. Muszę się dostosować do życia wśród ludzi, mimo wszystko nadal się ich trochę obawiam. Ludzie są wszędzie, czy tego chcę czy nie.

Bezczynność to się nazywa przepis na katastrofę. zapewniam, że to nie jest zabawa.
04.11.2016 o godz. 22:15

– Teraz jeszcze muszę wymyślić, jak tego nie schrzanić.
Ja pierwszy raz w życiu robiłam dokładnie to, co powinnam.


Tagi: co powinam
04.11.2016 o godz. 19:26

Mam tego wszystkiego serdecznie dosyć.


Tyle spraw, takie wielkie zamieszanie. Nie wiadomo kto gra przeciwko mnie a kto ze mną. Komu mogę się zwierzyć? To było zupełnie nowe uczucie, z którym jeszcze nie umiałem się obchodzić. To dla mnie strasznie trudny okres. Robię to co kocham podążam za marzeniami jednak… Ci wszyscy fałszywi ludzie sprawiają, że żyć mi się nie chce.
28.10.2016 o godz. 18:45
Myślisz że będę za Tobą „latać”? Myślisz, że jesteś tego wart? Myślisz, że każdej jebanej nocy o tobie myślę?
Nie bądź śmieszny.
A jednak to ja wykazuje się niesamowitą głupotą. Idzie już 3 rok a ja myślę o Tobie, piszę o Tobie, nadal jesteś na pierwszym miejscu.
Brak słów. Każdego dnia trwam i zastanawiam się czy wierność to zaleta?
Nie mam nikogo, nikogo bo Ty przecież się nie liczysz. Zostały mi tylko te wspomnienia.

Kogo mogłam za to winić ?


Kurwa!

Myślę o Tobie codziennie, błagam boga abyś w końcu mi się znudził. Czy nie sądzisz Boże że 3 lata to wystarczająco. Tak długo Cię nie widziałam, że zaczynam zastanawiać się czy kiedykolwiek istniałeś? Czy to wszystko miało miejsce. I wtedy uświadamiam sobie. To wszystko miało miejsce to działo się. Jednak bardzo dawno i teraz jesteś w innym miejscu i z innymi ludźmi.

Zazdrość rozpanoszyła się we mnie jak rak, bezlitosny i złośliwy.
26.10.2016 o godz. 16:35
Wspaniale. Nie może być lepiej.

Czuję, że łzy napływają mi do oczu. Przełykam ślinę i mrugam, bo naprawdę nie chcę się popłakać.
26.10.2016 o godz. 16:11

Z każdą minutą miałam coraz to większy żal coraz to więcej łez w oczach, coraz więcej paranoi w mojej głowie to co robiłam teraz, było po prostu załamujące.

I co ja biedna mam ze swoim życiem począć. Skąd mam wiedzieć co jest dobre co złe? Skąd mam wiedzieć kto jest fałszywy kto ma dobre zamiary w stosunku do mnie? Skąd mam wiedzieć co chce robić w życiu?

Mój Boże!
Zapomnienie o nim sprawiało mi ból, ale nie miałam wyjścia.

Gdy przejeżdżałam obok BP serce waliło mi jak oszalałe, a jak jeszcze okazało się że robimy tu przystanek to wgle myślałam zrządzenie losu, przeznaczenie. Wysiadłam z samochodu, stałam na chodniku , taka biedna, taka zmarnowana. Wymęczona tym wszystkim. Co ja robię? Co ja, u diabła, wyprawiam? Wyobrażałam sobie, że mnie widzi, że patrzy na mnie.
Tagi: przystanek
23.10.2016 o godz. 20:30

To doskonała wiadomość. Od dziś wszystko się zmienia, od dziś moje serce bije innym rytmem.


Nienawidzę być przytulana, nienawidzę być pocieszana, nienawidzę się zwierzać, nienawidzę pocieszać innych. Ja po prostu nie lubię bliskości. Nie chce rozmawiać, nie potrzebuje pomocy. Jestem przyzwyczajona do samotności i tego potrzebuje.

Romantyczność w ogóle nie istnieje.

Sądzisz, że wszystko jest równie proste, jak wyłączenie światła. Tak naprawdę to wszystko co robię, te wszystkie gierki, te uśmiechy, te milczenia kosztuje mnie tyle nerwów, tyle zdrowia…, ale przecież ja nic nie wiem o życiu i jestem taka naiwna.

I gdy odszedł, gdy mnie zostawił, byłam taka wściekła. Taka zła! Co noc wyzywałam go w myślach,
18.10.2016 o godz. 10:21
Wychodzę z tej koszmarnej Sali, Sali cierpień, Sali w której wiele straciło nadzieję .Spuszczam wzrok i walczę, by się nie rozpłakac. Jednak łzy same płyną.
Niby mi nie zależy, niby mam cel jednak stres był i będzie.

"Budowałem na piasku
I zwaliło się.
Budowałem na skale
I zwaliło się.
Teraz budując, zacznę
Od dymu z komina."
Leopold Staff.

Chciałabym przez życie iść lekko, boso delikatnie skacząc po łąkach, tak beztrosko żyć.
[img]http://1.bp.blogspot.com/-yeE408w9Js4/U3TxBXIJ9HI/AAAAAAAACvw/ITlFId9qc1M/s1600/DSC_1390.jpg[/im
Z trudem łapałem powietrze, ale byłem tak skupiony na tym, co mówiła, że nie miało to znaczenia.
15.10.2016 o godz. 21:07


Przegrałam…

Doszłam jednak do wniosku, że nie lubię z dużo adrenaliny w moim życiu. Lubię mieć jakąś formułę w swoim życiu.
Serce bije mi pięćdziesiąt mil na godzinę, bo wreszcie przechodzimy do sedna. Wreszcie ustalimy, co naprawdę stało się tego dnia. A nie mam pojęcia, co z tego wyjdzie.
Nie wyobrażam sobie jak Ty możesz tak życ, jak wielka jest twoja pewnośc w istnienie Boga, skąd ta pewnośc. Niezależnie od wszystkich takich lęków i wyobrażeń uczucia natury religijnej rozwijają się w nas z wiekiem same w sobie; rozwijają się, gdyż w chwili kiedy słabną namiętności, fantazja zaś i zmysły mniej są pobudzane i mniej skłonne do pobudzeń, umysł nasz napotyka w swej pracy mniej przeszkód, w mniejszym stopniu zamącają go obrazy, pragnienia i rozrywki, które dawniej go wciągały. I zaczyna się nicość, co dalej?
13.10.2016 o godz. 17:29

Ona nie jest zła, ona jest tylko przesiąknięta tym beznadziejnym systemem. Chce dla Ciebie dobrze i nie rozumie że chodzenie niewydeptanymi ścieżkami jest Twoją pasją, jest wspaniałym wyzwaniem. Nie rozumie Twojego młodzieńczego zapału.



Nie zwracaj na nią uwagi, kochaj ją tak jak matkę, wybaczaj i zawsze za wszelką cenę próbuj wytłumaczyć i pamiętaj NIGDY ale to NIGDY nie przestawaj robić to co naprawdę kochasz.Robienie czegoś wbrew sobie kończy się później cierpieniem.

Liczy się dla mnie to co ja czuje. Liczy się dla mnie szczęście moje szczęście. Nie mam zamiaru być wrogiem siebie tylko dlatego by przypodobać się danej grupie. To się dla mnie liczy.
04.10.2016 o godz. 17:24
Strach to najgorsze więzienie świata.


Jeszcze do niedawna byłam taka zwykła, taka przegrana i mimo że nie zdawałam sobie sprawy, że moje życie to porażka jednak w <skreślone>sercu duszy czułam, że czegoś mi brakuje.
"Wiesz, jak ten czas leci
Jeszcze wczoraj, było czasem naszego wspólnego życia
Narodziliśmy się i wychowaliśmy, w letniej mgiełce
Związani niespodzianką, naszych dni chwały"
Dzieciństwo minęło czasy nastoletnie też, chyba teraz z tego co mówią wszyscy „dojrzali ” czekają mnie najgorsze chwile mojego życia. Teraz będzie podobno coraz gorzej. Serio? Mam w to wierzyć? Nie mam zamiaru się poddawać.
Tak naprawdę na każdym etapie życia można znaleźć plusy. Pesymiści zawsze pozostaną pesymistami.
Jestem szczęśliwsza, niż kiedykolwiek byłam.

I od teraz będę kolejny raz nieugiętą optymistką. Będę widziała światy w różowych kolorach. Będę dostrzegała plusy. Nie dam się zdołować.
Mam, do diabła, taką nadzieję. Życie jest piękne dla tych którzy potrafią to dostrzec.

Obiecuje przede wszystkim sobie
– W nikim się nie zakocham ani nikt mi nie złamie serca.
03.10.2016 o godz. 22:46
Mijają dni, lata, zmieniają się problemy. Jednak w naszym ludzkim życiu są takie rzeczy które są ponad TO, ponad wszystko.
"I taką wodą być, a nie tą, co żałośnie całą noc tłucze się po oknie"

I zastanawiam się czy człowiek się zmienia, czy jestem tą samą osobą. Powierzchownie może się zmieniamy, mamy więcej wspomnień, doświadczeń jednak w środku jesteśmy tacy sami. I kolejne pytanie na które nie można odpowiedzieć jednoznacznie.


Rozumiem cię. Ale każdy tak mówi. Kiedy jesteśmy śmiertelnie zakochani, wydaje się nam, że nigdy nie będziemy w stanie pokochać nikogo innego i że nasze uczucia już nie mogą być głębsze. A jednak odkochujemy się. Poskramiamy naszą miłość, jeśli nie mamy innego wyjścia. Czasami musimy ją w sobie zdławić, żeby móc żyć dalej.

Chociaż raz chciałam się zachowywać po swojemu i robić to, co czuję, bez kogoś oceniającego mnie i oczekującego czegoś w zamian.

Mam wrażenie, że potrafi zajrzeć do mojej duszy, że jest pierwszym człowiekiem, który widzi prawdziwą mnie.
Tagi: życ dalej
01.10.2016 o godz. 17:03
EmoCjonalnaHard
Psycha
Skąd: Wrocław
O mnie: Wszystkich nas przytłacza ogrom codziennych obowiązków.
statystyki
sekcja użytkownika
Kąpiąc się, wyobrażała sobie, jak on się kąpie. Myśl o nim sprawiała jej ból i nie dawała chwili wytchnienia.